Pleasure is the beginning and the end of living happily...




{smscontact}ja tylko tak na chwilkę ;)
Znowu się pojawiam i ponownie zniknę na jakiś czas.
Wpadam (jak już nie wpadłam) w depresję, od ponad tygodnia się nie uśmiecham, chodzę z dołem, na wszystkich wkurzona, porchmurna i w ogóle, nie chce mi się jeść, gadać, balować, a co najgorsze nie mam ochoty na seks hihihi, a wszystko przez nawał nauki, z którą nie mogę sobie poradzić, statystyka, rachunkowość i ekonomia matematyczna moją zmorą:(
czuję, że nie dam rady, nic nie może do mnie dotrzeć, tępa strzała ze mnie, poza tym jestem nienormalna, bo ciągle siebie wyzywam...

News: Mój skarb przeczytał bloga... Wrażenia? Ogólnie za bardzo się nie wypowiadał, bo nie toleruje tego, uważa, że jest to tania sensacja itp. A no i mam o Nim nie pisać, kochanie, ale tak naprawdę to Ty wypełniasz moje życie i kocham Cię strsznie więc mi tutaj się nie fochaj:*

Poza tym jadę do Anglii w maju do pracy razem z moim misiem :)))
2004-10-16 22:04:30 skomentuj (19)
aj :)
To już pojutrze, na nic nie mam czasu, obmyślam każdy szczegół, co zabrać i gdzie ja to wszystko pomieszczę. Wyjeżdżam w środę, w czwartek będę już cały dzień z Nim, na kilka dni jeszcze sami :)
Nie będę miała oczywiście na początku dostępu do internetu, także nie będzie najprawdopodobniej notek, ani ja u Was nie zagoszczę:( dobra, dobra już się tak nie cieszcie;)

Myślę sobie co by tu wykombinować na naszą pierwszą noc po takiej rozłące...będzie to jeszcze dodatkowo dzień faceta wrr...jakieś suggestions?

Ja już wiem :))
Noc prokreacji, penetracji...Nie ukrywam, że moje napalenie sięga zenitu...
O ewentualnym nieplanowanym maleństwie dowiecie się na pewno. Żartuje oczywiście;)
I pewnie qrwa wykrakałam...
aj

2004-09-27 22:15:24 skomentuj (19)
W czepku urodzona?
Jestem szczęściarą.
- zawsze byłam lubiana przez otoczenie, przynajmniej tak się czułam
-moi rodzice nigdy nie mieli większych problemów, zawsze miałam w nich oparcie
-brak kompleksów, które by powodowały, że źle się czuję w swoim ciele
-budziłam zainteresowanie chłopaków
-trafiłam jak myślałam na miłość mojego życia, 3 lata minęły nam naprawdę fajnie, był moim przyjacielem
-miałam od niego co tylko chciałam - dosłownie, a małych wymagań nie miałam, później stałam się wręcz perfidna
-pięknie zdałam maturę
-nie dostałam się na studia,ale nie były to moje wymarzone, bo na anglistykę nie składałam
-znajomy z rodziny zajął się mną i tak trafiłam bez większych problemów na Politechnikę
-jestem bardzo zadowolona z obranego kierunku, chociaż nigdy bym nie przypuszczała, że będzie interesowała mnie matematyka
-nadal jestem jego protegowaną co mam nadzieję zaowocuje w przyszłości
-poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi
-zasmakowałam wolności
-pojawił się w moim życiu On - wyjątkowy, niepowtarzalny, darzę Go miłością, której w końcu jestem pewna
-mój pierwszy raz, jego pierwszy raz, nie przypuszczałam, że spotka mnie takie szczęście:)
-babcia sprzedała dom, przeprowadziła się do nas, dzięki czemu rodziców stać na to, o czym od zawsze marzyli
-będę miała dzięki temu zdrowe oczy, wybieram się za jakiś rok na operację, koniec z soczewkami:)
-kiedy nikt nie mógł znależć pracy tego lata, ja ją cudem dostałam
-jak na razie nic nie zapowiada, że jestem w ciąży :D
Poza tym wszystko mi albo się udaje, jakimś cudem zawsze jest po mojej mysli:)

To mnie zaczyna niepokoić.
Przecież nie może zawsze być tak pięknie...

Coś się stanie w moim życiu, dostanę takiego kopa, że nie będę potrafiła się pozbierać? Martwi mnie to...Do głowy przychodzą mi najokrutniejsze mysli, że wcześnie umrę,ktoś z moich najbliższych, będę bezpłodna...?Dlaczego to coraz częściej przychodzi mi do głowy?

Idę na wybitnie rozwijający intelektualnie program "Baaaaaar" ;)

2004-09-25 22:30:37 skomentuj (11)
Zmiana planów...
Już nie pamiętam , ktory to już raz...

Dostałam akademik, On też dostał :)))))
Tak właśnie powinnam się cieszyć i cieszę się, a jednak już są sceny...
On się obraził, chyba za to, że się ucieszyłam, że może się powtórzyć sytuacja z zeszłego roku i będziemy razem mieszkać... może nie na stancji, ale w akademiku. Bo po co mamy szukać stancji skoro może i tak być wspaniale...nawet mu jeszcze nie zdążyłam tego powiedzieć...
A On? Wielce obrażony... w ogóle nie chciał ze mną rozmawiać ten zboczeniec tylko rzucił słuchawką... znowu jestem zła i niedobra, bo ponownie mieszam w naszych planach...A ja tylko coś zasugerowałam, a On oczywiście foch...Nie porozmawia spokojnie, nie powie czego pragnie(a na to czekałam) tylko...ech zresztą jak tu gadać, tęsknota, złość, emocje, ciągła zmiana planów, kilometry i tak już 3 miesiące...
Już chcę jak najszybciej tam jechać dowiedzieć się, w którym akademiku będą mnie dręczyli:P i wyjaśnić całe te nieporozumienie z Nim...porozmawiać normalnie, bez pośpiechu...

I znowu jestem
ta niedobra...
niezdecydowana
ech...

2004-09-24 12:53:32 skomentuj (9)
Odliczam dni:)))
8 days only...

Nie wierzę, że tak szybko leci ten czas :))

Wczoraj mój mężczyzna zrobił mi niespodziankę:) Wysłal mi dłuuugaśnego słodkiego maila, a w załączniku 2 fotki zrobione w trakcie pisania przez Jego kumpla...

Rozpłakałam się jak je zobaczyłam, nie mogłam się nadziwić, że mam takiego przystojnego faceta...

Uwielbiam Go... i tak bardzo tęsknię... nie mogę doczekac kiedy będę Go miała na codzień, tylko dla siebie,kiedy zatopienie się w Jego cudownych ramionach sprawi, że znowu poczuję się najszczęśliwsza na świecie...

Zdecydowałam pomiędzy robieniem prawka, a zdawaniem First'a. Wybieram to drugie. Muszę dać radę, chociaż słyszałam, że drugi rok na ekonomii jest najtrudniejszy:(

2004-09-23 11:42:25 skomentuj (5)
Jestem w szoku...
ziemia się trzesie, wszędzie mi zimno, piździ jak nie wiem...

a pamiętam jak tata mi zawsze mówił, że u nas trzęsienia są niemożliwe. W życiu nie chciałabym, aby to się powtórzyło, aczkolwiek bardzo się boję:( ale odjazd w życiu bym się nie spodziewała...
2004-09-21 20:10:39 skomentuj (12)
20 września 2004 r.
Właściwie tylko tyle...za 10 dni...będę skakała ze szczęścia:)))

Wczoraj rozmawiałam z mamą, powiedziała mi, że mogę mieszkać z Wojtkiem pod warunkiem, że tata się nie dowie. Trochę za późno, ale...właśnie tak zrobię. Chyba trochę zrozumiała. Ojciec też, bo sam mnie zagadywał, jakby nigdy nic...

Mam czego chciałam, wprawdzie z miesięcznym opóźnieniem będzie to wszystko i ja kompletnie bez żadnych sił, wyczerpana i w ogóle...no ale wiem, że jeden dzień spędzony z Nim zrekompensuje mi wszystkie cierpienia, wspólne poranki, śniadanko do łóżka i bieg na uczelnię...a potem pukanie do drzwi, które otwiera mi mój skarb, następnie wspólny obiad-kolacja, rozmowy, uczenie się, imprezy i co noc ululana zostanę w jego ramionach...:)))

Zdaję sobie sprawę, że nie będzie zawsze tak kolorowo, ale kocham Go i wytrzymamy wszystko. Wierzę w to...

2004-09-20 19:13:20 skomentuj (10)


      księga gości

2004
październik
wrzesień
2003
grudzień


Polecam:
Dzisiejsza miłość z ich punktu widzenia...