Strona główna

20 września 2004 r.


Właściwie tylko tyle...za 10 dni...będę skakała ze szczęścia:)))

Wczoraj rozmawiałam z mamą, powiedziała mi, że mogę mieszkać z Wojtkiem pod warunkiem, że tata się nie dowie. Trochę za późno, ale...właśnie tak zrobię. Chyba trochę zrozumiała. Ojciec też, bo sam mnie zagadywał, jakby nigdy nic...

Mam czego chciałam, wprawdzie z miesięcznym opóźnieniem będzie to wszystko i ja kompletnie bez żadnych sił, wyczerpana i w ogóle...no ale wiem, że jeden dzień spędzony z Nim zrekompensuje mi wszystkie cierpienia, wspólne poranki, śniadanko do łóżka i bieg na uczelnię...a potem pukanie do drzwi, które otwiera mi mój skarb, następnie wspólny obiad-kolacja, rozmowy, uczenie się, imprezy i co noc ululana zostanę w jego ramionach...:)))

Zdaję sobie sprawę, że nie będzie zawsze tak kolorowo, ale kocham Go i wytrzymamy wszystko. Wierzę w to...

2004-09-20 19:13:20 skomentuj (10)